Hire Wing Women or Become a Wing Woman!

WING WOMAN - London

WING WOMAN HOME PAGE
HIRE A WING WOMAN
RECRUITMENT
SARGE SCHOOL BOOT CAMPS
ONLINE ARTICLES
FIELD REPORTS
RECOMMENDED READING
CONTACT US
ABOUT US
FAQ

 

            Bogowie uwodzenia i święci patroni pickup artystów nie zapomnieli o mnie całkowicie. Każda historia z pokroju poniższych to kolejny niewielki kroczek na szczyt mistrzostwa. Wprawdzie nie skończyło się pełnym zamknięciem, bo przez telefon i w komforcie jestem gorszy niż dziewica w łóżku, ale mam nadzieję, że niektórzy z was coś wyniosą z tej opowieści.

            ***Notka dla niewtajemniczonych: kobiety pracujące (kelnerki, dziewczyny sprzedające szoty, striptizerki i im podobne) nazywa się potocznie 'najemniczkami'. Gra się z nimi odrobinę inaczej - trzeba je wytrącić z trybu sprzedawcy, poza tym wszystko pozostaje tak samo.

           


            Kolejny wieczór w moim póki co ulubionym 'The Langley'. Rozmawiam sam na sam z moim kolegą Sebem, młodszym instruktorem MM. Wliczając w to poniższą historię, to była najciekawsza rozmowa tego wieczoru. Tygodnie czytania książek dały mi mniej wiedzy niż Seb w piętnaście minut. Wystarczy powiedzieć, że mam niesamowity respekt dla tego gościa. Jak to mam w zwyczaju, rozmawiając skanuję pokuj wyszukując ciekawe sety i porządkując kolejność, w której będę je otwierał. Po całym barze kręcą się najemniczki sprzedające szoty, ubrane jak przemiłe panie, stojące przy polskich autostradach. Cóż, seks się sprzedaje, one tylko wykonują swoją pracę. Jedna z tych fajniejszych bezczelnie zakłóca naszą rozmowę.

 

[Najemniczka] Hej, dobrze się dzisiaj bawicie?

 

            Mój mózg automatycznie wrzuca pierwszy bieg. Wiem, że już tysiące AFC próbowało podejścia 'hej, laleczko, bardzo dobrze, może przyłączysz się do nas?', a pewnie jeszcze więcej kiepsko udawało obojętność, obydwie grupy z podobnymi rezulatami. Trzeba się wyróżniać, i nie mówię tu tylko o kapeluszu.

[Ace] Czy na szkoleniu uczyli was też uśmiechania się?

[Ona - lekko zagubiona] Nieee....
[Ace - uśmiech, dotyka jej łokcia] W zasadzie powinni, twój uśmiech dostaje u mnie najwyżej pięć na dziesięć.

W tym momencie chyba przesadziłem, ale... najemniczka zaczyna się śmiać. Dalej pracuję nad moim szelmowskim uśmiechem, chyba odnosząc rezultaty.

 

[Ace] W czym mogę pomóc?

[Ona - dalej z uśmiechem] Może macie ochotę na szota?

 

Patrzę na pudełko, w którym trzyma plastikowe probówki z różnymi smakami. Pomijając fakt, że nie piję przy wychodzeniu, te szoty są po prostu obrzydliwe. Pudełko jest prawie pełne - widocznie do Langley chodzą cwani ludzie. Dobra, zaczęła się rozmowa. Wrzucam drugi bieg.

[Ace] Kiepsko sobie radzisz ze sprzedawaniem ich dzisiaj... A w oczach masz tą iskierkę niegrzecznej dziewczynki, co takiego znowu knujesz?

Tutaj daję wam samo złoto. Jeżeli macie kłopoty z przejściem z otwarcia do atrakcji, wystarczy rzucić, że jest niegrzeczną dziewczynką. Jeszcze lepiej, jeżeli jest w niej coś, z czego możecie się ponabijać: 'O-oo... Twoja fryzura aż krzyczy "Ze mną będziesz miał kłopoty!". Czuję, że knujesz coś niedobrego'. Jeżeli nic nie ma, po prostu skomentujcie 'iskierkę w jej oczach', bo przecież sama ich nie widzi. W tym momencie myślicie pewnie - 'Ace, jesteś okropnym, niegrzecznym manipulatorem...'. Cóż, pozostaje mi tylko pogratulować wam dobrego przejścia i przyznać rację ;-).

[Ona] Tak między nami, to już moje drugie pudełko dzisiaj.

 

Co jest? Już stara się zakwalifikować? Z przyzwyczajenia wrzucam trzeci bieg, odhaczam to jako okazanie zainteresowania.

[Ace] Ależ spokojnie, nam nie musisz niczego udowadniać... Masz wprawdzie tą iskierkę niegrzecznej dziewczynki w oczach, ale dużo jest w tobie dobrej energii. Chodzisz z takim wyrazem twarzy jakbyś chciała wytatuować sobie "odpierdol się!' na czole, ale tak naprawdę jesteś nieśmiała i bardzo przyjazna.

[Ona] No pewnie, jestem bardzo otwarta! Wy zresztą też, jesteście spoko!

 

Wytrąciłem ją z trybu sprzedawcy. Wszystko działo się za szybko, mój zazwyczaj spokojny i wyrachowany umysł nie nadążął za sytuacją. Głupio się przyznać, ale aż mnie zatkało.

[Ace] No dobra, czas na ciebie, tamci kolesie nie mogą się doczekać szotów...

Obejmuję ją ramieniem, żeby popchnąć ją w ich kierunku. Kiedy to robię, jej ręka strzela do mojego biodra i mocno się do mnie przytula. Biorę to za podwójny wskaźnik zainteresowania. Odpycham ją od siebie.

 

[Ona] Fajnie było was poznać, pogadamy później.

Nachyla się, by pocałować mój policzek. Automatycznie włączam czwarty bieg. To idzie zdecydowanie za szybko! I podobnie jak wy, nigdy nie myślałem, że sam kiedyś to powiem.

 

Przypominam sobie, czego nauczył mnie Falcon...

[Ace] Lewo... (ona całuje mój lewy policzek) Prawo... (całuje prawy) i środek!

Bezczelnie wychylam się do przodu. Jestem blisko jej twarzy i przez sekundę wydaje mi się, że właśnie poległem. Ale najemniczka daje mi buziaka, uśmiecha się i idzie dalej.

Z dumą patrzę na minę Seba.

[Seb] Stary, nie ruszamy się z tego miejsca. Teraz wszystkie dziewczyny wokół zastanawiają się, kim jesteś i dlaczego ona cię pocałowała. To jest 'zasada boybandu' w akcji. Jesteś jak 'Backstreet Boys'. One widzą goniącą cię dziewczynę i same się przyłączą

Uśmiecham się. Przez resztę wieczoru dalej otwieram sety, ale przy najemniczce wszystkie wydają się... co tu owijać w bawełnę, po prostu przeciętne. Odbywam z nią parę krótkich rozmów. Nie ma czasu na dłużej, żeby szef się nie zdenerwował. Jedną ze wskazówek Seba na wieczór było mocniejsze akcentowanie pauzowania przy mówieniu. Robiąc to, czuję się trochę jak idiota, ale chyba działa!

[Ace] Hej... widzę, że udało ci się sprzedać prawie wszystko!

[Ona] Wystarczy być optymistą

[Ace] Wypisz wymaluj, moja filozofia... Gdzie się podziewałaś całe moje życie?
[Ona] Imprezowałam!

[Ace] Jesteś... totalną wariatką. Ale uwielbiam to w tobie. Wiesz co... zróbmy teraz... coś szalonego.
[Ona - podekscytowana] No pewnie! Co?

[Ace] Pojedziemy... do Vegas! I weźmiemy ślub...

[Ona] W jednej z tych lipnych przydrożnych kapliczek! Tak!

[Ace] A potem pójdziemy do kasyna... I przepuścimy wszystkie pieniądze... A resztę życia spędzimy w przyczepie na amerykańskiej prerii, ale będziemy... najszczęśliwszą parą świata. Idziemy!

Chwytam ją za rękę i prowadzę w odrobine cichsze miejsce. Mam nadzieję, że nie muszę mówić, jak bardzo uwielbiam prowadzić kobiety za ręce. To jest proste i niesamowicie skuteczne.

[Ace] Wiesz co, jak tak sobie pomyślę... To chyba szybko byśmy się rozwiedli... To byłaby świetna zabawa ale... nie wiem jak dzieci by sobie z tym wszystkim poradziły.

Głeboki oddech, chyba zaczynam przesadzać z role-playem...

 

[Ace] Więc co w tej dziurze robi taka dziewczyna jak ty?

[Ona] To moja druga praca, w zasadzie za chwilę kończę. Jestem tancerką w klubie i zaczynam o drugiej...

 

Tancerką w klubie? Zaczyna o drugiej?! Jaki to ma być rodzaj tańczenia?! Żądam wyjaśnień!

[Ona] potem kończę o siódmej, a muszę wstać o dziesiątej.
[Ace] Ogień, nie dziewczyna! Jesteś w porządku, musimy się jeszcze kiedyś spotkać...

 

Pauza. Chyba się nie zrozumieliśmy.

[Ace] Jakie kroki możemy podjąć, by kontynuować tą rozmowę?

[Ona] Mogę dać ci mój numer...

Dam wam chwilę na wyobrażenie sobie mojego obleśnego uśmiechu.

[Ace] Zapiszę cię jako 'Ogień'.

Rozmawiamy jeszcze odrobinę. Mówi mi, że jest Szkotką, przez chwilę gawędzimy o jej rodzinnym Edynburgu. Ja robię identity grounding.

 

[Ona] Słuchaj, muszę lecieć, bo spóźnię się do pracy.

[Ace] Ja też powinienem wrócić do znajomych... ale pokażę ci jeszcze świetną sztuczkę magiczną. Zamknij oczy.

 

Zamyka. Lekko całuję jej usta.

[Ona - z uśmiechem] Podoba mi się. Trzymaj się i zadzwoń.

Brzmi nieźle, prawda? Im więcej o tym myślę, tym bardziej żałuję tak szybkiego pocałunku. Klasyczny Buyer's Remorse. Jedyny SMS jaki od niej dostałem był chłodny i coś wspominał o chłopaku. A przez te pięć czy dziesięć minut w komforcie nie ugrałem nawet niewinnego spotkania na kawę.

Pozostają mi z tego wyciągnięte wnioski i dobre wspomnienia. Chcę myśleć, że chłopaka poznała po wieczorze ze mną. To lepiej zarówno dla tego pieprzonego szczęśliwca (jak ja nienawidzę tego gościa!!!) i dla mojego ego.

Krytyka i sugestie, jak zawsze, mile widziane

On we plough,

Ace

 

Do raportu, tradycyjnie, dołączyłem zdjęcie. Raporty były swojego rodzaju reklamą dla potencjalnych studentów. Jeżeli warsztaty poszłyby nie tak, to dalej zachowywałem twarz jako PUA. Po prostu miałem zły dzień.